sobota, 30 stycznia 2016

Dorota Gąsiorowska - "Primabalerina"

Do tej pory przeczytałam wszystkie książki pani Gąsiorowskiej, i muszę przyznać, że tylko po Primabalerinę sięgnęłam dwa razy... Tak, właśnie, przeczytałam ją dwa razy – raz za razem...
Przy pierwszym czytaniu polubiłam Ninę, przy drugim wręcz ją pokochałam – stała mi się bliska, jak siostra. Początkowo podeszłam do niej z dużym dystansem – myślałam, że będzie ciągle niepewna siebie, niezdecydowana, nieśmiała, jednak bohaterka zaskoczyła mnie pozytywnie. Nina przechodzi znaczącą przemianę – staje się odważna, nie boi się wyzwań i zmian, jakie pojawiają się w jej życiu. Po części sprawcą tej przemiany jest Igor – jej przyjaciel, po części także Lwów – magiczne miasto, do którego los sprowadza naszą miedzianowłosą bohaterkę. Osobiście nigdy we Lwowie nie byłam – jednak ta książka sprawiła, że zapragnęłam pojechać tam i iść śladami Niny, zobaczyć te piękne kamienice, fontanny, spróbować tradycyjnej, ukraińskiej kuchni.

Książka spełniła moje oczekiwania – jest w niej tajemnica, interesująca i nieszablonowa bohaterka, jak również miłość... czyli to, co jest według mnie najważniejsze w powieści obyczajowej. Nie chcę zdradzać fabuły, gdyż każdego gorąco zachęcam do bliższego poznania Niny – być może zauroczy Was tak, jak mnie. Polecam przeczytać tę książkę co najmniej raz... gdyż za każdym kolejnym czytaniem odkrywamy coś nowego. Pani Dorota Gąsiorowska wykazała niezwykły kunszt i znajomość tematu i należy to docenić. Szczerze przyznaję – jestem tą książką oczarowana i zapewne sięgnę po nią i trzeci, i czwarty raz...  

1 komentarz:

  1. Brzmi ciekawie...gdybym tylko miała chwilę na czytanie to z pewnością sięgnę po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń