Dzisiaj chciałabym pokazać bardzo interesujące książeczki wielokrotnego użytku z wydawnictwa Niko https://www.facebook.com/WydawnictwoNiko/?fref=ts Książeczki posiadają pisak, który łatwo się ściera, także dziecko może kilkakrotnie powracać do swoich ulubionych rysunków.
Mój synek ma 3 książeczki (w tym jedna jest dla dziewczynek, ale jemu się podoba, więc zostawiłam). Książeczki są dość duże, mają śliskie, błyszczące strony, które także są mocne (ciężko je przedrzeć, co przy trzylatku jest wielkim plusem).
Synek jest bardzo zadowolony, często przegląda obrazki, rozpoznaje różne kształty i zwierzęta. Rysowanie jeszcze mu za bardzo nie wychodzi, ale spodobało mu się ścieranie, więc wytrwale rysuje, żeby sobie to zetrzeć za chwilę :)
To nasze pierwsze tego typu książeczki, ale myślę, że nie ostatnie. Bardzo fajna zabawa dla dziecka, a dla mnie - jako mamy - to wielka przyjemność przyglądać się, jak dziecko z zainteresowaniem wypełnia kolejne strony (a potem ściera i od nowa) :)
Czytam to, co lubię
czwartek, 12 maja 2016
środa, 13 kwietnia 2016
Spiderman - rybka od Baby Jagi
Dzisiaj dla odmiany post nieksiążkowy :)
Od kilku dni mój synek testuje bardzo fajną poduszkę uszytą przez panią https://www.facebook.com/ubabyjagi/?fref=ts
Poduszka jest solidnie wykonana, zaskoczyła mnie jej wielkość (spodziewałam się o wiele mniejszej).
Od kilku dni mój synek testuje bardzo fajną poduszkę uszytą przez panią https://www.facebook.com/ubabyjagi/?fref=ts
Poduszka jest solidnie wykonana, zaskoczyła mnie jej wielkość (spodziewałam się o wiele mniejszej).
Kolory są żywe (zdjęcie z telefonu niestety nie pokazuje prawdziwej barwy), a detale starannie wykończone (nigdzie nie znalazłam wiszącej nitki czy choćby drobnego niedoszycia).
Mój synek jest wielkim fanem Spidermana, dlatego, gdy tylko zobaczyłam ten materiał w zasobach "U Baby Jagi" to wiedziałam, że nasza rybka poduszka musi być właśnie taka, choćby nie wiem jak dziwnie to wyglądało :) Na szczęście rybka wygląda bardzo dobrze, Spiderman nie psuje jej wyglądu (ech, powtarzam się, wiem, ale lepiej tego nie ujmę). Mogę pochwalić również kontakt z panią prowadzącą stronę "U Baby Jagi" - nie skrytykowała mojego niestandardowego zamówienia, doradziła, co jeszcze dodać, by rybka wyglądała jak rybka (nawet z tym Spidermanem), zawsze odpisywała szybko i sprawnie na każde moje pytanie.
Radość mojego dziecka, gdy tylko wyjęliśmy poduszkę z koperty była ogromna. Śpi z nią codziennie, codziennie też opowiada mi, że "jibka jeśt blu i led i jeśt śpajdel".
Mogę powiedzieć tylko jedno - polecam. Polecam i panią, i kontakt i, przede wszystkim, wyroby, bo są naprawdę tworzone z sercem.
wtorek, 12 kwietnia 2016
Mówiąc inaczej
Książka wciągnęła
mnie od pierwszego zdania. Autorka w prosty sposób opisuje błędy
językowe i wskazuje, jak powinno się poprawnie mówić. Autorka ma
interesujący styl pisania – nie moralizuje, nie pokazuje
„wyższości znawcy” języka, a wręcz przeciwnie, przywołuje
swoje błędy językowe, pozbywa się niektórych złych nawyków,
jest jak najbardziej autentycznym użytkownikiem języka.
Z książki
pani Mikuły dowiedziałam się kilku nowych rzeczy, większość
znanych informacji odświeżyłam i utrwaliłam. Bardzo podobało mi
się, że najważniejsze wiadomości są wyróżnione, autorka
zadbała też o testy sprawdzające,które mają na celu zbadać jak
świadomość czytelnicza odbiorców zmienia się po lekturze „Mówiąc
inaczej”.
Momentami
miałam wrażenie, że książka powstała, by autorka mogła
wytłumaczyć się z błędów, które wytykają jej użytkownicy
Youtube podczas filmików. Moim zdaniem tych tłumaczeń było
trochę za dużo. Książka broni się sama, nie widzę potrzeby
tłumaczenia się i usprawiedliwiania.
Polecam książkę pani Pauliny Mikuły, jest naprawdę dobrze napisana i porusza ciekawe tematy. Nie jest to typowy podręcznik akademicki i nie trzeba być polonistą, żeby go zrozumieć. Myślę, że książka zaciekawi każdego, kto chociaż czasem zastanawia się nad tym, co mówi i przede wszystkim, jak mówi.
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Nareszcie wolna
Mahtob Mahmoody
Przyznam
szczerze, że nie czytałam „Tylko razem z córką”, ale historia
matki i córki więzionych przez ojca w kraju, który był miejscem
działań wojennych jest mi jak najbardziej znana. W książce pt.
„Nareszcie wolna” ukazany jest punkt widzenia córki – tej
małej dziewczynki, naocznego świadka, uczestnika wydarzeń. Część,
w której autorka opisuje wydarzenia z najmłodszych lat swojego
życia, włącznie do momentu ucieczki nie jest przesadnie
„rozwleczona” czy udramatyzowana. Autorka przede wszystkim skupia
się na swoich przeżyciach i sposobie powrotu do normalnego życia
po tak trudnym dzieciństwie.
Muszę
przyznać, że to, co Mahtob przeżyła w Iraku było przerażające,
jednak jej późniejsze życie – egzystowanie w ciągłym strachu,
niezliczone przeprowadzki, głuche telefony, wreszcie wyniszczająca
choroba – to aż zanadto nieszczęść jak na jedną osobę.
Podziwiam ją, za wytrwałość, życiową mądrość i przede
wszystkim umiejętność wybaczenia.
Książka miała
być swego rodzaju terapią, próbą pogodzenia się z własnym
życiem, rozliczeniem z ojcem, uporządkowaniem faktów. Myślę, że
to nieszczęście, które spotkało Mahtob i jej mamę, które
doświadczyło te kobiety, spowodowało też coś dobrego, właściwie
poruszyło „lawinę” zmian w amerykańskim prawie, zapobiegło
uprowadzeniu kilkudziesięciu dzieci i przede wszystkim nagłośniło
problem porwań rodzicielskich.
poniedziałek, 8 lutego 2016
Ptaki drapieżne...
Miałam ostatnio
przyjemność przeczytać niezwykłą książkę – inną, niż
wszystkie dotychczas przeczytane. Ptaki drapieżne to historia
Lucjana Wiśniewskiego, świadka II wojny światowej zaangażowanego
w działalność AK. Książka jest pisana na zasadzie wywiadu, ale
też nie brakuje w niej wstawek tłumaczących niektóre treści,
podających dokładne i rzetelne, encyklopedyczne notatki. Muszę
przyznać, że byłam przygotowana na historię taką jak wszystkie –
w której powielany będzie mit bohatera, cierpienia i poświęcenia.
Książka zaskoczyła mnie – mit upadł, bohater zaczynał na
partyzantce „z krowami”. Sama tematyka książki – zlecanie
zabójstw, walka, wojna, sumienie – dała mi inne spojrzenie na
wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat. Nastoletni chłopcy, dzieci
jeszcze, musieli zabijać jednych, by pomagać przetrwać innym.
Książka pokazuje nam, jak w zastraszająco szybkim tempie ci
chłopcy musieli dorosnąć, stać się bezwzględnymi likwidatorami,
wyzbyć się współczucia (a może właśnie mieć go jeszcze
więcej?) i walczyć, zabijać, nie dać się zabić.
Dzięki tej książce
zmieniłam swoje spojrzenie na wydarzenia drugiej wojny światowej,
niektóre treści, do tej pory niezrozumiałe i zawiłe stały się
jasne, mogę je teraz umieścić w tym strasznym świecie wojennej
zawieruchy, mogę znaleźć ciąg przyczynowo-skutkowy i trochę
bardziej „zrozumieć”...
Nie chcę zdradzać
treści książki, po prostu polecam ją wszystkim, którzy lubią i
interesują się historią.
sobota, 30 stycznia 2016
Dorota Gąsiorowska - "Primabalerina"
Do tej pory
przeczytałam wszystkie książki pani Gąsiorowskiej, i muszę
przyznać, że tylko po Primabalerinę sięgnęłam dwa
razy... Tak, właśnie, przeczytałam ją dwa razy – raz za
razem...
Przy pierwszym
czytaniu polubiłam Ninę, przy drugim wręcz ją pokochałam –
stała mi się bliska, jak siostra. Początkowo podeszłam do niej z
dużym dystansem – myślałam, że będzie ciągle niepewna siebie,
niezdecydowana, nieśmiała, jednak bohaterka zaskoczyła mnie
pozytywnie. Nina przechodzi znaczącą przemianę – staje się
odważna, nie boi się wyzwań i zmian, jakie pojawiają się w jej
życiu. Po części sprawcą tej przemiany jest Igor – jej
przyjaciel, po części także Lwów – magiczne miasto, do którego
los sprowadza naszą miedzianowłosą bohaterkę. Osobiście nigdy we
Lwowie nie byłam – jednak ta książka sprawiła, że zapragnęłam
pojechać tam i iść śladami Niny, zobaczyć te piękne kamienice,
fontanny, spróbować tradycyjnej, ukraińskiej kuchni.
Książka spełniła
moje oczekiwania – jest w niej tajemnica, interesująca i
nieszablonowa bohaterka, jak również miłość... czyli to, co jest
według mnie najważniejsze w powieści obyczajowej. Nie chcę
zdradzać fabuły, gdyż każdego gorąco zachęcam do bliższego
poznania Niny – być może zauroczy Was tak, jak mnie. Polecam
przeczytać tę książkę co najmniej raz... gdyż za każdym
kolejnym czytaniem odkrywamy coś nowego. Pani Dorota Gąsiorowska
wykazała niezwykły kunszt i znajomość tematu i należy to
docenić. Szczerze przyznaję – jestem tą książką oczarowana i
zapewne sięgnę po nią i trzeci, i czwarty raz...
środa, 11 listopada 2015
Nic bardziej mylnego!
Długo mnie tu nie
było... Bardzo długo...
Dziś, przy święcie
ważnym dla każdego Polaka siadam na chwilę, by napisać Wam o
książce, którą niedawno skończyłam czytać. Książka ta jest
inna niż wszystkie dotychczas tu opisane. Nie jest to powieść,
dramat, romansidło czy fantasy. Książka Radka Kotarskiego pt.
Nic bardziej mylnego jest zbiorem 50 artykułów, w których
obalane są powszechnie znane tezy, mity dotyczące m.in. historii,
zwierząt, popkultury...
Czytałam ją bardzo
długo... bardzo, bardzo... Było to dla mnie zaskoczeniem, gdyż
zazwyczaj pochłaniam książki w dwa popołudnia. Myślę, że sama
forma książki nie pozwala na jej natychmiastowe pochłonięcie. Nad
opisanymi mitami trzeba dość porządnie się skupić, gdyż wywód
zawiera wiele odniesień, przykładów, autor momentami przywołuje
różne historie, czasami miałam wrażenie, że gubię główny
wątek. Mity te skłaniają do przemyślenia, weryfikacji, dlatego
też po 2 czy 3 dobrze jest zrobić sobie przerwę.
Jak już
wspominałam, artykuły te dotyczą różnych popularnych faktów,
prawd, które są powtarzane, jednak nie wiadomo, gdzie się
zaczynają i czy są autentyczne. Autor rozprawił się z każdą z
nich udowadniając, że często za nieomylną prawdę bierzemy
całkowicie niesprawdzony, a powtarzany przez ogół fakt. Samo
zjawisko powoływania się na prawdziwość danej informacji ze
względu na takowe uznanie jej przez grupę sprawia, że stawiamy się
w dość niekorzystnym świetle. Sama się przyznaję, niektóre z
tych mitów rzeczywiście powtarzałam i uważałam za prawdziwe, bo
przecież mama/babcia/ciocia tak mówiły, a one to wiedziały od
swoich mam,babć czy cioć, więc to musiała być prawda...
Autor wykazał się
rozległą wiedzą na rozmaitych obszarach kręgów tematycznych.
Zaskoczyły mnie jego skrupulatne badania, szukanie informacji „u
źródeł”, próby dokopania się do samego dna danego mitu.
Wskazuje to na niezwykłą erudycję pana Kotarskiego. Sposób opisu
tych historii też jest ciekawy, choć, jak już wspominałam,
momentami autor tak szybko przeskakuje z jednego faktu na drugi, że
chwilami gubiłam wątek.
Czy polecam tę
książkę? Zależy komu... Przeczytałam ją, gdyż uczę w szkole
historii, a jeden z jej rozdziałów obala popularne mity historyczne
(wzrost Napoleona, zacofanie średniowiecza) i myślałam, że będą
tam informacje, którymi zaskoczę moich uczniów. Niewątpliwie jest
grupa osób, której mogę polecić tę książkę – są to osoby
dociekliwe, które lubią wszystko o wszystkim wiedzieć. Polecam ją
także osobom, które interesują się historią i popkulturą,
myślę, że Was nie zawiedzie. Ja osobiście mam mieszane uczucia –
z nóg mnie ta książka nie zwaliła, jednak momentami zaciekawiła,
czegoś nauczyła.
PS. W rozdziale
dotyczącym obrony średniowiecza przed powszechną opinią o jego
zacofaniu pan Kotarski wspominał o różnych wynalazkach, które
właśnie w średniowieczu powstały, zapomniał jednak o jednym
ważnym, średniowiecznym wynalazku, używanym do dziś... o guzikach
:) Jeszcze jako studentka filologii polskiej uczęszczałam na wykład
z literatury staropolskiej z bardzo inteligentną panią profesor,
która miała rozległą wiedzę na temat średniowiecza, a do tego
opowiadała nam o tym z prawdziwą fascynacją i przekonaniem. Pani
profesor na jednym z wykładów podjęła się obalenia tego mitu i
też wskazywała na różne wynalazki, które ułatwiają nam życie
do dziś, mi w głowie utkwiły właśnie te guziki, gdyż to
niewątpliwie ważny wynalazek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






