Witam po dość długiej przerwie. W ostatni weekend, gdy Stefan szalał w całym kraju, zaszyłam się z książką w domu. Liczyłam na fajną, ciekawą powieść, ze szczyptą romansu i dużą dawką dobrego humoru. Wiecie co? Nie przeliczyłam się :)
Książka ma piękną, kobiecą okładkę (a i mój leniwy storczyk, który w końcu raczył zakwitnąć załapał się na zdjęciu). Pierwsze co mnie ujęło w książce to postać głównej bohaterki - pracuje na dwa etaty, kupuje jedzenie w hipermarketach z wyprzedaży, ubrania szyje sama w domu (bo tak taniej). Postać Jess była taka prawdziwa, może dlatego mi bliska, bo rozumiałam jej problemy. Zastanawiałam się, czemu bohaterka jest taka dobra dla swojego byłego męża - dwa lata czeka, aż ten łaskawie znajdzie prace i zacznie płacić alimenty na dzieci, a w międzyczasie wypruwa sobie żyły, by zapewnić jako taki byt sobie i potomstwu (z czego tylko córka jest jej biologicznym dzieckiem, syn jest dzieckiem męża z poprzedniego związku). Sam fakt przyjęcia pod dach i wychowywania dziecka byłego męża, bez udziału i pomocy tegoż męża jest dla mnie zaskakujący, naprawdę podziwiałam bohaterkę za to. Jess jest bardzo pozytywnie nastawiona do świata, wydaje się, że nic nie jest w stanie jej złamać, zawsze podnosi się i idzie dalej, bez względu na to, jaka ciężka droga przed nią. Drugi bohater powieści jest całkiem inny...
Ed nie musi martwić się o pieniądze - ma dobrze prosperującą firmę, piękne domy i samochody. Sam ze studenta - kujona, aseksualnego dla dziewczyn - przeistacza się w przystojnego, młodego i bogatego biznesmena. Mężczyzna ulega swojej fascynacji jednej z koleżanek z uczelni (wcześniej była dla niej niewidzialny) i wdaje się z nią w krótki związek. Okazuje się jednak, że dziewczyna oprócz pięknego ciała nie ma nic do zaoferowania, jest nachalna i sprawia tylko kłopoty. Próba pozbycia się problemu (czytaj: tej dziewczyny) kończy się dla Eda jeszcze większymi problemami, nie tylko finansowymi, ale i prawnymi. Mężczyzna musi zniknąć na kilka dni z miasta, przemyśleć wszystko. Jadąc wieczorem zauważa stojące na poboczu samochody (w tym wóz policyjny), kobietę, dziwnie wyglądającego nastolatka, dziewczynkę w okularach i wielkiego, kudłatego psa...
Córka Jess, Tanzie jest geniuszem matematycznym. Ma szansę dostać się do prywatnej szkoły, jednak żeby zapłacić za czesne, musi wygrać olimpiadę matematyczną w odległym mieście. Jess stara się zrobić wszystko, by Tanzie dotarła na olimpiadę, jednak niesprawny, nieubezpieczony samochód byłego męża i policjanci utrudniają jej te zadanie. Na szczęście pojawia się tajemniczy mężczyzna (o którym do tej pory Jess miała raczej złe zdanie) i pomaga bohaterce i jej rodzinie. Jak zakończy się podróż takiej ciekawej ekipy? Namawiam wszystkich do przeczytania książki :)
Chcę jeszcze tylko dodać, że dla mnie, jako niepoprawnej romantyczki ważny był wątek romansowy, na którym się nie zawiodłam. Wątek ten trzyma w napięciu, aż chciałoby się momentami przyspieszyć akcję, nie jest na szczęście wulgarnie i obrazowo opisany, co dla mnie jest ogromnym plusem.
Tak sobie teraz myślę, że w codziennym życiu przydało by się (nie tylko mi) więcej optymizmu i lepszego spojrzenia na "jutro". Dobro wraca - może nie od razu, ale zawsze. Także na ten, mam nadzieję piękny weekend, życzę wszystkim samych pozytywnych przeżyć i różowych okularów na nosie :)
piątek, 17 kwietnia 2015
środa, 1 kwietnia 2015
A.S.A Harrison - W cieniu
Tak się złożyło, że pomiędzy myciem okna, a trzepaniem dywanu (i jedno i drugie na nic się zdało, bo pogoda spłatała figla i zaskoczyła śniegiem, deszczem i wichurą, a Adaś zaskoczył mnie i dywan swoim talentem malarskim) wpadł mi w ręce thriller psychologiczny.
Książka opisuje historię Jodi, idealnej pani domu (trochę jednak "zimnej ryby", bezbarwnej) i Todda, przedsiębiorcę z dobrze prosperującą firmą (i jeszcze lepiej prosperującą pewną częścią ciała, szczególnie w stosunku do młodych kobiet). Jodi wie, że Todd lubi "przygody" i nie przeszkadza jej to, o ile nie burzy to jej codzienności, codziennych rytuałów i schematów. Jedna z "przygód" Todda zachodzi jednak w ciążę - i tu pojawiają się kłopoty...
W tym miejscu zatrzymam fabułę, chciałabym jedynie napisać kilka słów o bohaterach.
Jodi - tak jak wspomniałam początkowo była według mnie niczym Bree z "Gotowych na wszystko", idealna, elegancka, jednak dość sztywna w obyciu. Fragmenty terapii z Gerardem pokazują jednak, co tak naprawdę wpłynęło na jej charakter, zachowanie, sposób myślenia. W pełni popierałam plan Alison i trzymałam kciuki za Jodi, by nic się nie wydało, by mogła zachować swój spokój i rytuał domowy. Myślę też, że trochę była sobie winna, sama przez tyle lat pozwalała na "wyskoki" Todda, musiała zdawać sobie sprawę, że kiedyś taki wyskok skończy się ciążą tej czy innej młodej dziewczyny.
Todd - kompletnie nie rozumiem jego zachowania - miał piękne mieszkanie, ciepły obiadek, dużo swobody, wierną partnerkę, a dał się złapać jak pierwszy lepszy mniej rozgarnięty samiec. Życie z Natashą mu nie pasuje, dziewczyna jest apodyktyczna, zazdrosna, leniwa, głośna, trochę tandetna (całkowite przeciwieństwo Jodi), a on, dojrzały mężczyzna zachowuje się przy niej, jakby nie miał własnego zdania, nie jest w stanie sprzeciwić się czemukolwiek, poddaje się. Z jednej strony wróciłby z chęcią do Jodi, z drugiej radzi się prawnika, jak się jej pozbyć. Ta postać nie uzyskała mojej sympatii.
Natasha - młodziutka studentka, wyzywająca, wulgarnie ubrana, pretensjonalna. Ciąża to dla niej sposób na usidlenie bogatego sponsora. Jest chorobliwie zazdrosna (widocznie zdaje sobie sprawę, że jeśli ma faceta "z odzysku", to ktoś inny może go ponownie "odzyskać").
Polecam tę powieść - jest wspaniałym studium psychologicznym kobiety zdradzonej, której uporządkowane dotychczas życie zmienia się. Trzyma w napięciu do samego końca. Mam nadzieję, że inspiracji do zbrodni doskonałej nikomu nie da, ale pozwoli zastanowić się nad sobą, swoimi stosunkami z bliskimi, może uwrażliwić na niektóre kwestie.
Książka opisuje historię Jodi, idealnej pani domu (trochę jednak "zimnej ryby", bezbarwnej) i Todda, przedsiębiorcę z dobrze prosperującą firmą (i jeszcze lepiej prosperującą pewną częścią ciała, szczególnie w stosunku do młodych kobiet). Jodi wie, że Todd lubi "przygody" i nie przeszkadza jej to, o ile nie burzy to jej codzienności, codziennych rytuałów i schematów. Jedna z "przygód" Todda zachodzi jednak w ciążę - i tu pojawiają się kłopoty...
W tym miejscu zatrzymam fabułę, chciałabym jedynie napisać kilka słów o bohaterach.
Jodi - tak jak wspomniałam początkowo była według mnie niczym Bree z "Gotowych na wszystko", idealna, elegancka, jednak dość sztywna w obyciu. Fragmenty terapii z Gerardem pokazują jednak, co tak naprawdę wpłynęło na jej charakter, zachowanie, sposób myślenia. W pełni popierałam plan Alison i trzymałam kciuki za Jodi, by nic się nie wydało, by mogła zachować swój spokój i rytuał domowy. Myślę też, że trochę była sobie winna, sama przez tyle lat pozwalała na "wyskoki" Todda, musiała zdawać sobie sprawę, że kiedyś taki wyskok skończy się ciążą tej czy innej młodej dziewczyny.
Todd - kompletnie nie rozumiem jego zachowania - miał piękne mieszkanie, ciepły obiadek, dużo swobody, wierną partnerkę, a dał się złapać jak pierwszy lepszy mniej rozgarnięty samiec. Życie z Natashą mu nie pasuje, dziewczyna jest apodyktyczna, zazdrosna, leniwa, głośna, trochę tandetna (całkowite przeciwieństwo Jodi), a on, dojrzały mężczyzna zachowuje się przy niej, jakby nie miał własnego zdania, nie jest w stanie sprzeciwić się czemukolwiek, poddaje się. Z jednej strony wróciłby z chęcią do Jodi, z drugiej radzi się prawnika, jak się jej pozbyć. Ta postać nie uzyskała mojej sympatii.
Natasha - młodziutka studentka, wyzywająca, wulgarnie ubrana, pretensjonalna. Ciąża to dla niej sposób na usidlenie bogatego sponsora. Jest chorobliwie zazdrosna (widocznie zdaje sobie sprawę, że jeśli ma faceta "z odzysku", to ktoś inny może go ponownie "odzyskać").
Polecam tę powieść - jest wspaniałym studium psychologicznym kobiety zdradzonej, której uporządkowane dotychczas życie zmienia się. Trzyma w napięciu do samego końca. Mam nadzieję, że inspiracji do zbrodni doskonałej nikomu nie da, ale pozwoli zastanowić się nad sobą, swoimi stosunkami z bliskimi, może uwrażliwić na niektóre kwestie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)