piątek, 17 kwietnia 2015

Jojo Moyers - Razem będzie lepiej

Witam po dość długiej przerwie. W ostatni weekend, gdy Stefan szalał w całym kraju, zaszyłam się z książką w domu. Liczyłam na fajną, ciekawą powieść, ze szczyptą romansu i dużą dawką dobrego humoru. Wiecie co? Nie przeliczyłam się :)


Książka ma piękną, kobiecą okładkę (a i mój leniwy storczyk, który w końcu raczył zakwitnąć załapał się  na zdjęciu). Pierwsze co mnie ujęło w książce to postać głównej bohaterki - pracuje na dwa etaty, kupuje jedzenie w hipermarketach z wyprzedaży, ubrania szyje sama w domu (bo tak taniej). Postać Jess była taka prawdziwa, może dlatego mi bliska, bo rozumiałam jej problemy. Zastanawiałam się, czemu bohaterka jest taka dobra dla swojego byłego męża - dwa lata czeka, aż ten łaskawie znajdzie prace i zacznie płacić alimenty na dzieci, a w międzyczasie wypruwa sobie żyły, by zapewnić jako taki byt sobie i potomstwu (z czego tylko córka jest jej biologicznym dzieckiem, syn jest dzieckiem męża z poprzedniego związku). Sam fakt przyjęcia pod dach i wychowywania dziecka byłego męża, bez udziału i pomocy tegoż męża jest dla mnie zaskakujący, naprawdę podziwiałam bohaterkę za to. Jess jest bardzo pozytywnie nastawiona do świata, wydaje się, że nic nie jest w stanie jej złamać, zawsze podnosi się i idzie dalej, bez względu na to, jaka ciężka droga przed nią. Drugi bohater powieści jest całkiem inny...

Ed nie musi martwić się o pieniądze - ma dobrze prosperującą firmę, piękne domy i samochody. Sam ze studenta - kujona, aseksualnego dla dziewczyn -  przeistacza się w przystojnego, młodego i bogatego biznesmena. Mężczyzna ulega swojej fascynacji jednej z koleżanek z uczelni (wcześniej była dla niej niewidzialny) i wdaje się z nią w krótki związek. Okazuje się jednak, że dziewczyna oprócz pięknego ciała nie ma nic do zaoferowania, jest nachalna i sprawia tylko kłopoty. Próba pozbycia się problemu (czytaj: tej dziewczyny) kończy się dla Eda jeszcze większymi problemami, nie tylko finansowymi, ale i prawnymi. Mężczyzna musi zniknąć na kilka dni z miasta, przemyśleć wszystko. Jadąc wieczorem zauważa stojące na poboczu samochody (w tym wóz policyjny), kobietę, dziwnie wyglądającego nastolatka, dziewczynkę w okularach i wielkiego, kudłatego psa...

Córka Jess, Tanzie jest geniuszem matematycznym. Ma szansę dostać się do prywatnej szkoły, jednak żeby zapłacić za czesne, musi wygrać olimpiadę matematyczną w odległym mieście. Jess stara się zrobić wszystko, by Tanzie dotarła na olimpiadę, jednak niesprawny, nieubezpieczony samochód byłego męża i policjanci utrudniają jej te zadanie. Na szczęście pojawia się tajemniczy mężczyzna (o którym do tej pory Jess miała raczej złe zdanie) i pomaga bohaterce i jej rodzinie. Jak zakończy się podróż takiej ciekawej ekipy? Namawiam wszystkich do przeczytania książki :)

Chcę jeszcze tylko dodać, że dla mnie, jako niepoprawnej romantyczki ważny był wątek romansowy, na którym się nie zawiodłam. Wątek ten trzyma w napięciu, aż chciałoby się momentami przyspieszyć akcję, nie jest na szczęście wulgarnie i obrazowo opisany, co dla mnie jest ogromnym plusem.

Tak sobie teraz myślę, że w codziennym życiu przydało by się (nie tylko mi) więcej optymizmu i lepszego spojrzenia na "jutro". Dobro wraca - może nie od razu, ale zawsze. Także na ten, mam nadzieję piękny weekend, życzę wszystkim samych pozytywnych przeżyć i różowych okularów na nosie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz