Mahtob Mahmoody
Przyznam
szczerze, że nie czytałam „Tylko razem z córką”, ale historia
matki i córki więzionych przez ojca w kraju, który był miejscem
działań wojennych jest mi jak najbardziej znana. W książce pt.
„Nareszcie wolna” ukazany jest punkt widzenia córki – tej
małej dziewczynki, naocznego świadka, uczestnika wydarzeń. Część,
w której autorka opisuje wydarzenia z najmłodszych lat swojego
życia, włącznie do momentu ucieczki nie jest przesadnie
„rozwleczona” czy udramatyzowana. Autorka przede wszystkim skupia
się na swoich przeżyciach i sposobie powrotu do normalnego życia
po tak trudnym dzieciństwie.
Muszę
przyznać, że to, co Mahtob przeżyła w Iraku było przerażające,
jednak jej późniejsze życie – egzystowanie w ciągłym strachu,
niezliczone przeprowadzki, głuche telefony, wreszcie wyniszczająca
choroba – to aż zanadto nieszczęść jak na jedną osobę.
Podziwiam ją, za wytrwałość, życiową mądrość i przede
wszystkim umiejętność wybaczenia.
Książka miała
być swego rodzaju terapią, próbą pogodzenia się z własnym
życiem, rozliczeniem z ojcem, uporządkowaniem faktów. Myślę, że
to nieszczęście, które spotkało Mahtob i jej mamę, które
doświadczyło te kobiety, spowodowało też coś dobrego, właściwie
poruszyło „lawinę” zmian w amerykańskim prawie, zapobiegło
uprowadzeniu kilkudziesięciu dzieci i przede wszystkim nagłośniło
problem porwań rodzicielskich.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz