Takimi słowami przywitał mnie rano Adaś (miało to pewnie znaczyć kocham mamę). Adaś mówi bardzo mało, kilka słów może. Najczęściej i najwięcej woła tata, ko ko (na kurę, kota), jak się zdenerwuje mówi - daj! - a jak jest nieszczęśliwy woła - mama. W tym tygodniu jego repertuar wzbogacił się o słowo - kocham - czasem brzmi to jak "koka", czasem wyjdzie mu "kocha". Najczęściej używa tego słowa, jak chce mnie rano obudzić i jak jest niegrzeczny. Gdy mu powiem, - mama jest smutna, bo zrobiłeś bałagan - to on przychodzi, przytula się, daje buzi i mówi "kocha" lub "koka" (jak wyjdzie).
Tak sobie myślę, jaki to ten mój chłopak jest sprytny - wie co powiedzieć, żeby mnie rozmiękczyć - no bo weź tu się gniewaj, jak on kocha. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz